Potrącenie zwierzęcia na drodze: co zrobić?
Sarna wyskakuje z lasu tuż przed maską, zderzenie jest nieuniknione i auto stoi na poboczu z uszkodzonym zderzakiem. Co teraz, jechać dalej czy zostać na miejscu?

Sarna wyskakuje z lasu tuż przed maską, zderzenie jest nieuniknione i auto stoi na poboczu z uszkodzonym zderzakiem. Co teraz, jechać dalej czy zostać na miejscu?

Trasy w okolicach Nowego Sącza, Krynicy czy Zakopanego biegną przez tereny, gdzie o zmierzchu i świcie regularnie pojawia się dzika zwierzyna. Sarna albo dzik wybiega z lasu w ułamku sekundy i kierowca nie ma czasu zareagować. Zderzenie zostawia wgnieciony zderzak, pęknięty reflektor, czasem uszkodzona chłodnica, a kierowca stoi na poboczu i musi zdecydować, co dalej.
Włącz światła awaryjne i ustaw trójkąt ostrzegawczy, jeśli auto stoi na jezdni lub tuż przy niej. Zjedź na pobocze najszybciej jak to możliwe i dopiero wtedy sprawdź stan auta oraz pasażerów. Do rannego dzikiego zwierzęcia nie podchodź. Przestraszone i cierpiące zwierzę może być nieprzewidywalne, a próba pomocy na własną rękę kończy się czasem gorzej niż samo zderzenie.
Zrób kilka zdjęć miejsca zdarzenia i uszkodzeń auta, zanim ruszysz dalej. Przydadzą się przy zgłoszeniu szkody do ubezpieczyciela, a przy większym zderzeniu także przy ustalaniu, czy pojazd nadaje się do dalszej jazdy. Ten sam schemat dokumentowania i zabezpieczenia miejsca zdarzenia opisujemy szerzej w poradniku co zrobić po kolizji drogowej, który przyda się także wtedy, gdy oprócz zwierzęcia w zdarzeniu weźmie udział inny pojazd.
Art. 25 ustawy o ochronie zwierząt nakłada na kierowcę, który potrącił zwierzę, obowiązek udzielenia mu pomocy albo zgłoszenia zdarzenia odpowiedniej służbie. Dotyczy to sarny czy dzika tak samo jak psa lub kota. Najprościej zadzwonić na numer 112 i podać lokalizację zdarzenia. Dyspozytor przekaże zgłoszenie do policji albo straży leśnej, która oceni stan zwierzęcia i usunie je z drogi, zanim wywoła kolejną kolizję.
Zgłoszenie działa też na Twoją korzyść. Bez numeru zgłoszenia albo notatki od służb trudniej udowodnić ubezpieczycielowi, że do zderzenia w ogóle doszło, a to on decyduje, z jakiej polisy pokryje naprawę.
Niedopełnienie tego obowiązku to wykroczenie z art. 37 ustawy o ochronie zwierząt, zagrożone karą aresztu albo grzywny do 5000 zł. W praktyce najczęściej kończy się na mandacie, ale sama groźba kary to za mało, żeby o zgłoszeniu pamiętać. Ranne zwierzę leżące na jezdni stanowi zagrożenie dla kolejnych kierowców, zwłaszcza po zmroku, kiedy widoczność jest ograniczona.
Inaczej wygląda sytuacja z psem albo kotem. Przy zwierzętach domowych warto dodatkowo spróbować ustalić właściciela, na przykład po obroży albo chipie, oraz poinformować go o zdarzeniu.
Zderzenie z dzikiem czy sarną potrafi uszkodzić chłodnicę, wentylator albo elementy zawieszenia, nawet gdy z zewnątrz auto wygląda na sprawne. Jazda dalej na uszkodzonej chłodnicy grozi przegrzaniem silnika, dlatego przy jakichkolwiek wątpliwościach lepiej auta nie ruszać i wezwać transport na lawecie, niż ryzykować drugą, poważniejszą awarię w drodze do warsztatu. Jeśli nie masz pewności, czy usterka kwalifikuje się do transportu czy da się ją usunąć na miejscu, różnicę między holowaniem a naprawą w trasie wyjaśniamy w osobnym poradniku.
Nasza laweta w Nowym Sączu i okolicy dojeżdża zwykle w około 20 minut i bezpiecznie przewozi auto do wybranego warsztatu bez dalszego pogłębiania usterki. Jeśli szkodę pokrywa Twoje AC, zgłoszenie z policji albo numer interwencji z 112 przyspieszy całą procedurę likwidacji. Pełny zakres usług pomocy drogowej znajdziesz na stronie usługi, razem z aktualnym zasięgiem działania.
Zjedź na pobocze, włącz światła awaryjne i ustaw trójkąt ostrzegawczy. Sprawdź stan pasażerów i auta, ale nie podchodź do rannego dzikiego zwierzęcia, bo przestraszone i cierpiące może zareagować nieprzewidywalnie. Zadzwoń na numer 112, zgłoś lokalizację i zrób zdjęcia uszkodzeń, zanim zdecydujesz o dalszej jeździe. Jeśli zderzak albo chłodnica są mocno wgniecione, nie ryzykuj jazdy i wezwij lawetę do najbliższego warsztatu.
Tak, art. 25 ustawy o ochronie zwierząt wprost nakłada na kierowcę obowiązek udzielenia zwierzęciu pomocy albo zgłoszenia zdarzenia służbom. Zgłoszenie na 112 pozwala usunąć zwierzę z jezdni, zanim spowoduje kolejne zdarzenie, a dodatkowo daje Ci dokument potrzebny przy zgłaszaniu szkody do ubezpieczyciela.
Brak zgłoszenia jest wykroczeniem z art. 37 ustawy o ochronie zwierząt, zagrożonym grzywną do 5000 zł albo aresztem, choć sprawy najczęściej kończą się mandatem. Ranne zwierzę pozostawione na drodze stwarza realne zagrożenie dla innych kierowców, dlatego zgłoszenie to coś więcej niż formalność.
Przy potrąceniu dzikiego zwierzęcia nie ma drugiego kierowcy odpowiedzialnego za szkodę, dlatego naprawę pokrywa zwykle Twoje AC, jeśli je posiadasz. Szczegóły zależą od warunków konkretnej polisy, dlatego przed zgłoszeniem szkody warto sprawdzić zakres ochrony u swojego ubezpieczyciela.