Przegrzany silnik latem, dojadę czy lepiej wezwać lawetę?
Wskaźnik temperatury w czerwonym polu albo para spod maski potrafią przestraszyć w środku trasy. Zobacz, co zrobić w pierwszych minutach i jak ocenić, czy bezpiecznie dojedziesz do serwisu.

Wskaźnik temperatury w czerwonym polu albo para spod maski potrafią przestraszyć w środku trasy. Zobacz, co zrobić w pierwszych minutach i jak ocenić, czy bezpiecznie dojedziesz do serwisu.

Upalny dzień, długa trasa w góry i wskazówka temperatury, która nagle zaczyna pełznąć w stronę czerwieni. W kabinie robi się nerwowo, bo każdy słyszał, że przegrzany silnik potrafi skończyć się kapitalnym remontem. To, jak zareagujesz w pierwszych minutach, przesądza, czy skończy się na krótkim postoju, czy na lawecie i drogiej naprawie.
Pierwszy sygnał to zwykle wskaźnik temperatury płynu chłodniczego, który przesuwa się powyżej normalnego zakresu w stronę czerwieni. W wielu autach zapala się też osobna kontrolka. Nie ignoruj jej, bo od tego momentu liczą się minuty.
Do tego dochodzą objawy, które widać i czuć: para spod maski, słodkawy zapach płynu chłodniczego i wyraźny spadek mocy. Gdy pojawia się para, zatrzymaj się od razu, bo silnik jest już mocno przegrzany.
Reaguj spokojnie i po kolei. Kilka pierwszych ruchów przesądza o tym, czy silnik da się uratować:
Zjedź w bezpieczne miejsce, włącz światła awaryjne i ustaw trójkąt ostrzegawczy.
Włącz ogrzewanie i nawiew na maksimum. Dmuchawa odbiera część ciepła od silnika, nawet jeśli w upale jest to niewygodne.
Jeśli spod maski bucha para, zgaś silnik od razu. Jeśli para się nie pojawia, a rośnie tylko temperatura, zostaw silnik chwilę na wolnych obrotach, żeby płyn dalej krążył. Zgaś go dopiero po lekkim spadku wskazań.
Maskę otwórz dopiero po opadnięciu pary, a silnik zostaw do ostygnięcia.
Nie odkręcaj korka chłodnicy ani zbiornika wyrównawczego, dopóki silnik jest gorący. Układ jest pod ciśnieniem i wrzący płyn potrafi wystrzelić, powodując poważne poparzenia. Poczekaj, aż wszystko ostygnie.
Nie polewaj też rozgrzanego silnika ani chłodnicy zimną wodą. Nagła różnica temperatur grozi pęknięciem głowicy albo chłodnicy, a to zamienia drobny postój w kosztowną naprawę.
Jednorazowe przegrzanie, na przykład w korku albo na długim podjeździe w upale, po ostygnięciu często nie zostawia śladu. Auto wraca do normalnej temperatury i jedzie dalej bez problemu.
Inaczej jest, gdy temperatura rośnie regularnie. To zwykle znak usterki: uszkodzonego termostatu, niesprawnego wentylatora, zużytej pompy wody albo nieszczelności w układzie. Takiego auta nie warto zmuszać do dalszej jazdy, bo każde kolejne przegrzanie przybliża zatarcie.
Po ostygnięciu, które trwa zwykle 30 do 60 minut, sprawdź kilka rzeczy. Ta sama logika, kiedy wzywać lawetę, a kiedy naprawić auto na miejscu, działa przy większości awarii w trasie. Odpowiedzi na poniższe pytania mówią, czy można ostrożnie ruszyć, czy lepiej zostawić auto na lawecie:
Temperatura po uruchomieniu wraca do normy i się trzyma: możesz ostrożnie jechać do najbliższego serwisu.
Poziom płynu chłodniczego nie spada, a pod autem nie ma kałuży: objaw był raczej jednorazowy.
Para wraca po kilku kilometrach albo płyn wyraźnie ubywa: nie jedź dalej, zamów lawetę.
Nie masz jak dolać płynu ani ocenić wycieku: bezpieczniej wezwać pomoc drogową niż zgadywać.
Latem układ chłodzenia pracuje najciężej właśnie u nas w regionie. Trasy w stronę Krynicy, Muszyny i Beskidu Sądeckiego to długie podjazdy, często w pełnym słońcu i w wakacyjnych korkach, z autem obciążonym bagażem i pasażerami. Silnik grzeje się wtedy znacznie mocniej niż w spokojnej jeździe po mieście.
Jeśli w takich warunkach temperatura zaczyna rosnąć, zredukuj bieg, wyłącz na chwilę klimatyzację i daj silnikowi odetchnąć na najbliższym postoju. Gdy to nie pomaga, nie forsuj auta na siłę na dalsze kilometry pod górę.
Gdy silnik nie chce wrócić do normalnej temperatury, najrozsądniej przewieźć auto do warsztatu, zamiast ryzykować zatarcie. Nasza laweta w Nowym Sączu i okolicy dojeżdża zwykle w około 20 minut i obsługuje pojazdy do 3,5 tony DMC, a cięższe auta bierze autolaweta do 7,5 tony. Działamy w promieniu do 80 km od Nowego Sącza, także na trasach turystycznych w góry.
Wystarczy telefon pod numer 519 774 478. Podaj, gdzie stoisz i co się dzieje z autem, a nasza pomoc drogowa dowiezie je prosto do wskazanego serwisu. Jeśli usterka wiąże się ze szkodą z winy innego kierowcy, transport rozliczymy bezgotówkowo z jego OC.
Najpewniejszy wskaźnik to miernik temperatury płynu chłodniczego na desce rozdzielczej. Gdy wskazówka wchodzi powyżej normy w stronę czerwonego pola albo zapala się kontrolka, silnik się przegrzewa. Potwierdzają to para spod maski, zapach płynu i wyraźny spadek mocy.
Zwykle tak, ale to nie znaczy, że można jechać. Przegrzany silnik często uruchamia się ponownie po ostygnięciu, jednak jeśli przyczyna nie zniknęła, temperatura znów szybko wzrośnie. Dalsza jazda przed sprawdzeniem układu grozi trwałym uszkodzeniem.
Najczęstsze to wskaźnik temperatury w czerwonym polu, para lub dym spod maski, słodkawy zapach płynu chłodniczego, spadek mocy i nierówna praca silnika. Im więcej objawów jednocześnie, tym pilniejszy postój, bo ryzyko zatarcia rośnie z każdą minutą jazdy.
Zjedź w bezpieczne miejsce, włącz ogrzewanie na maksimum i nie gaś silnika gwałtownie. Poczekaj, aż ostygnie, zanim sprawdzisz poziom płynu. Jeśli temperatura wraca do normy i płyn nie ubywa, możesz ostrożnie dojechać do serwisu. W przeciwnym razie wezwij lawetę.